Co by tu jeszcze spieprzyć panowie, co by tu jeszcze? ( Wojciech Młynarski)
W czerwcu 2008 r. w Przeglšdzie Budowlanym ukazał się artykuł „Kontrola projektu i nowa struktura przepisów techniczno-budowlanych”. Autorami sš dr inż. Stanisław Zieleniewski i mgr inż. Jan Sieczkowski z Instytutu Techniki Budowlanej w Warszawa ale w stopce artykułu wyjaniono, że wykorzystano materiały Zespołu Ekspertów Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego. W artykule postulowane sš 2 zmiany w zakresie Prawa budowlanego. Pierwszy postulat to „gruntowna zmiana istniejšcej zasady weryfikacji (kontroli) projektu budowlanego” przez „wprowadzenie ustawowego obowišzku sprawdzania projektu budowlanego przez weryfikatora akredytowanego i zarejestrowanego przez władzę odpowiedzialnš za nadzór budowlany”. Drugi postulat to stworzenie nowego modelu postępowania przez „wydzielenie w przepisach techniczno--budowlanych dwóch częci: normatywnej (obligatoryjnej) i fakultatywnej (opcjonalnej)”. Częciš fakultatywnš ma być dzisiejsza zawartoć warunków technicznych jakim powinny odpowiadać obiekty budowlane. Spełnienie tych warunków oznaczać będzie automatycznie, że sš spełnione wymagania obligatoryjne. Nowociš ma być spełnianie wymagań obligatoryjnych bez posługiwania się warunkami technicznymi.
Artykuł jest obszerny. Zawiera liczne cytaty z ustawy Prawo budowlane. Trzeba się zgodzić z niektórymi stwierdzeniami autorów artykułu np., że z założenia „interes publiczny jest podstawowš, a właciwie jedynš przesłankš działalnoci organów nadzoru budowlanego” natomiast praktyka jest zupełnie inna gdyż „projektanci spotykali się bowiem często z niekompetentnš, arbitralnš, a czasem złoliwš i korupcyjnš ingerencjš władzy w rozwišzania projektowe, za które odpowiedzialnoć ponosi projektant”. W artykule znajdujš się ogólniki i stwierdzenia w rodzaju pobożnych życzeń np. „Warunkiem akredytacji byłoby spełnienie okrelonych wymagań, m.in. zdolnoci działania wg okrelonych standardów kontroli. Wymagania i standardy powinny być przedmiotem odpowiednich przepisów ustawy Prawo budowlane i aktów wykonawczych”. Autorzy zamiast odpowiadać zadajš pytania (komu?) np. „czy i jak weryfikować częć projektu obejmujšcego wyznaczanie sił wewnętrznych w elementach konstrukcji”. W artykule wprowadzono dziwaczny podział na „budowlanš” i „niebudowlanš” częć projektu. Postuluje się ograniczenie „proponowanej ‘budowlanej’ weryfikacji projektu do wymagania podstawowego: ‘Bezpieczeństwo konstrukcji’” i nie wspomina się co z pozostałymi wymaganiami; czy nie podlegajš żadnemu sprawdzeniu?
W przedstawionych w artykule postulatach i pomysłach trudno doszukać się logiki i sensu. Artykuł niewiele wyjania poza tym, że pokazuje zaangażowanie administracji budowlanej w twórczym zapale wprowadzania zmian do przepisów zwišzanych z Prawem budowlanym. Wczeniej próbowano w kolejnych nowelizacjach i projekcie nowej ustawy wprowadzić dziwaczne rozwišzania w rodzaju okręgowych inspektoratów, podmiotów sprawdzajšcych czy inwestycji koniecznych. Na szczęcie próby te nie powiodły się a pomysły te znalazły się w koszu.
Celem artykułu „Kontrola projektu i nowa struktura przepisów techniczno-budowlanych” jest stworzenie klimatu do wprowadzenia zmian prawnych, które poszerzš kompetencje administracji budowlanej i ograniczš jej odpowiedzialnoć (która i tak jest iluzoryczna). Dlatego w artykule mowa jest o stworzeniu „warunków prawnych sprzyjajšcych powstawaniu jednostek organizacyjnych wiadczšcych usługi kontrolno-inspekcyjne” czyli wyposażeniu władzy budowlanej w uprawnienia do koncesjonowania działalnoci weryfikacyjnej projektów budowlanych. Autorzy nie wyjaniajš jak z „niekompetentnš, arbitralnš, a czasem złoliwš i korupcyjnš” władzš budowlanš można sensownie i rzetelnie dokonywać akredytacji i rejestracji weryfikatorów?
W artykule widoczna jest fascynacja pomysłem wprowadzenia obowišzkowych przepisów techniczno-budowlanych. Autorzy artykułu sšdzš, że większoć przypadków będzie realizowana na podstawie spełnienia fakultatywnych warunków technicznych a tylko niektóre przypadki będš realizowane z wykorzystaniem wymylonej przez autorów drugiej cieżki gdzie decyzje majš zapadać na podstawie bezporedniej oceny spełnienia obowišzkowych wymagań. Ta druga cieżka jest wyjštkowo mglicie opisana przez autorów. W artykule znajdujš się same ogólniki w rodzaju: „obiektywne wykazanie zgodnoci będzie następować przez zastosowanie metod analitycznych, eksperymentalnych, symulacji komputerowych itp., dobranych ze zbioru mieszczšcego się w pojęciu ‘zasad wiedzy technicznej’” albo „uzasadnienie prawidłowoci przyjętych metod oceny będzie, jak się wydaje, wymagało często wykonania specjalistycznych ekspertyz opracowanych przez kompetentnych rzeczoznawców”. Należy się domylać, że wszystkie niejasnoci będzie wyjaniać władza budowlana.
Obowišzkowe dostawy żywca nie zapełniły sklepów mięsem. Obowišzkowe przepisy techniczno-budowlane nie zapewniš bezpieczeństwa obiektom budowlanym. Pomysły autorów artykułu pochodzš z dawno minionej epoki błędów i wypaczeń.
Po 1989 roku nastšpiły istotne zmiany w budownictwie – twierdzę, że na lepsze. Stosowane sš nowe materiały, rozwišzania i technologie. Nie ma w tym zasługi administracji budowlanej, która przedkładajšc własny interes indywidualny i grupowy nie odgrywa żadnej pozytywnej roli przy ochronie przed błędami. Pisałem o tym w tekcie „Katastrofalna administracja budowlana” (
http://www.ipis.pl/artykul.php?idartykul=4147&poddzial=Prawo).
W codziennej praktyce budowlanej, przy projektowaniu, wykonywaniu i eksploatacji obiektów budowlanych, rozstrzyganych jest wiele różnych zagadnień, wielokrotnie skomplikowanych i trudnych. Niekiedy popełniane sš również błędy, które sš następnie korygowane i naprawiane. Pomysły centralnej administracji budowlanej, w tym propozycje przedłożone w artykule „Kontrola projektu i nowa struktura przepisów techniczno-budowlanych” wskazujš, że z ministerialnego poziomu nie widać co dzieje się na budowie.
Pozwolę sobie zwrócić uwagę na elementarne zasady, które powinny obowišzywać. Wzorem rozwišzań zachodnioeuropejskich w 1994 roku w ustawie Prawo budowlane wprowadzono wymagania podstawowe, które majš spełniać obiekty budowlane. Te ogólnie sformułowane, ustawowo obowišzujšce, wymagania sš opisane m.in. w Załšcznikach oraz w dokumentach interpretacyjnych do Dyrektywy 89/106/EEC. Dalej mandaty Komisji Europejskiej i działania instytucji normalizacyjnych prowadzš do publikowania norm zharmonizowanych, których stosowanie jest dobrowolne. Przyjmuje się, że spełnienie wymagań zwartych w normach zharmonizowanych oznacza, iż spełnione sš wymagania podstawowe. Tak więc dowód, że dla obiektu budowlanego (projektowanego albo eksploatowanego) spełnione sš obowišzujšce wymagania podstawowe dokonywany jest przez okazanie, że spełnione sš wymagania techniczne wymienione w normach, które majš status dobrowolnego stosowania. Taki sposób postępowania ma swojš wewnętrznš spójnoć i logikę.
Warto jeszcze raz podkrelić, że stosowanie norm jest dobrowolne. Stanowi o tym m.in. ustawa o normalizacji. Wysoka pozycja i ranga norm nie wynika z administracyjnego nadania lecz z faktu, że sš to dokumenty przyjęte na zasadzie konsensu do powszechnego i wielokrotnego stosowania.
O pozycji i randze przepisów techniczno-budowlanych będš decydowały nie ministerialne nakazy lecz ich poprawnoć i jakoć.